Witaj u mnie

Miesiąc: czerwiec 2016 (Page 2 of 2)

Co się stało z „nie wypada” ?

IMG_0243

Wszechobecna i panująca dziś popkultura wmawia nam, że należy być otwartym i asertywnym, że należy wyrażać swoje uczucia i odczucia zawsze i wszędzie. Bez względu na okoliczności. Wyrażanie swoich opinii nie patrząc na uczucia innych jest trendy. Stajemy się społeczeństwem głośnym i wulgarnym. Nasze zachowania są pełne nietaktu, po prostu brak wychowania. Dawniej nie wypadało wstać od stołu przed zakończeniem posiłku, a w tramwaju ustępowało się miejsca starszym i kobietom. Dzisiaj nikt już chyba o tym nie pamięta, a epitety, jakimi młodzież obdarza ludzi starszych graniczą z rynsztokiem. Dawniej zrozumiałe dla wszystkich normy moralne i kulturalne jasno określały definicje dobra i zła. Jasne również było to, czego „nie wypada” zrobić lub powiedzieć.
Umiejętności znalezienia się w okolicznościach lub miejscu, kiedyś tak oczywiste, dzisiaj wydają się być anachroniczne do tego stopnia, że próba zwrócenia uwagi zostaje przeważnie zignorowana, a niejednokrotnie niezrozumiała. Wręcz „nie wypada” zwrócić uwagi. Teatr, kościół, plaża czy ulica posiadały przypisane do siebie sposoby zachowań, chociażby ubioru.
Dzisiaj wszystko to pomieszało się. Do kościoła idziemy jak na plażę, nie zważając na uczucia innych. Do teatru idziemy w stroju sportowym, nie mówiąc już o wyłączeniu telefonu komórkowego, który w najbardziej nieoczekiwanym momencie odezwie się niewybrednym sygnałem. Brak szacunku dla innych usprawiedliwiany jest własną wolnością. Absurd, bo przecież nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Prawo do jakości naszego życia stawiamy często ponad prawem do życia innych. Jeżeli ktoś czuje się dotknięty naszym zachowaniem, to nie znaczy, że jest nietolerancyjny, to znaczy, że wkroczyliśmy w jego przestrzeń. To znaczy, że świadomie lub nieświadomie naruszyliśmy jego wolność na rzecz naszej wolności. Takie odwrócenie pojęć jest nie tylko niekulturalne, ale także albo nawet przede wszystkim nieetyczne.

Powinniśmy wrócić do systemów dobrych zasad. Uniwersalnych zasad opartych na naszej tradycji i doświadczeniach, opartych na takcie i dobrym smaku. Niepotrzebne będą wtedy opinie prawne i orzeczenia, żeby wiedząc, co wypada, a co nie, umieć się zachować. Zacznijmy znowu szanować człowieka, drugiego człowieka.

mg

Prysznic, zimny prysznic…

IMG_0244

Holandia, która na EURO się nie zakwalifikowała w środowy wieczór pokazała grę do, której przyzwyczaiła nas w ostatnim czasie drużyna Adama Nawałki. Oczywiście ten mecz miał być meczem, w którym przećwiczymy pewne fragmenty gry, a prawdziwa „wojna” zacznie się we Francji.  Po 5 meczach bez porażki dostaliśmy zimny prysznic.

Zmiana bramkarza spowodowała duże zaskoczenie. Jak wiadomo Łukasz Fabiański był numerem jeden w czasie meczów kwalifikacyjnych. Niespodziewanie z Holendrami bronił dostępu do naszej bramki Wojciech Szczęsny. Spisał się on znakomicie i bez wątpienia tym meczem zaplusował w oczach selekcjonera.

Widocznym problemem była obrona. Po stracie Macieja Rybusa,  nowym ustawieniem obrony Adam Nawałka próbuje stworzyć linię defensywną, która będzie jedną całością. W meczu z Holendrami nie było tego widać. Pierwsza bramka padła właśnie po bardzo biernej postawie obrońców. Wojciech Szczęsny nie miał szans na wybronienie strzału Janssena. W drugiej połowie Artur Jędrzejczyk strzelił bramkę z rzutu rożnego. Można powiedzieć, że zrehabilitował się po błędzie w pierwszej połowie. Cieszy bramka ze stałego fragmentu gry, ponieważ jak wiadomo Adam Nawałka pracował z drużyną bardzo sumiennie nad tymi elementami. Drugą bramkę dla Holendrów strzelił  Georginio Wijnaldum. Mecz skończył się wynikiem 2:1 dla Holendrów.

Po tym meczu należy wysunąć wnioski. Holendrzy bardzo dobrze pokazali co czeka Roberta Lewandowskiego na EURO. Czasami był kryty nawet prze 3 zawodników. To pokazuje, że jeśli koledzy Roberta nie będą wykorzystywać takich sytuacji jak w meczu z Holendrami to czeka nas blamaż na tegorocznym turnieju. W tym meczu było widać jak bardzo potrzebny jest nam Grzegorz Krychowiak, który nie zagrał, ponieważ musiał wyleczyć kontuzję. Bez wątpienia Grzegorz jest nam potrzebny tak w destrukcji jak i w rozgrywaniu piłki.

Być może optymalne ustawienie naszej linii defensywnej jest szykowane na 12 czerwca. Faktem jest, że to był tylko sprawdzian, ponieważ prawdziwy test rozpocznie się we Francji, a tam już nie będzie miejsca na pomyłki.

Polska-Holandia 1:2 (0:1)

0:1 – Vincent Janssen 33′

1:1 – Artur Jędrzejczyk 60′

1:2 – Georginio Wijnaldum 76′

Składy:

Polska: Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek (46′ Thiago Cionek), Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Jakub Błaszczykowski (46′ Bartosz Kapustka), Krzysztof Mączyński (80′ Tomasz Jodłowiec), Piotr Zieliński, Kamil Grosicki (77′ Sławomir Peszko), Arkadiusz Milik (87′ Mariusz Stępiński), Robert Lewandowski (67′ Karol Linetty).

Holandia: Jasper Cillessen – Kenny Tete, Jeffrey Bruma, Virgil van Dijk, Jetro Willems (46′ Patrick van Aanholt), Marco van Ginkel (71′ Kevin Strootman), Riechedly Bazoer, Georginio Wijnaldum, Steven Berghuis (67′ Luciano Narsingh), Vincent Janssen (74′ Bas Dost), Quincy Promes.

mg

Gęsi?, nie gęsi?…

IMG_0243

„Nie rzucim ziemi skąd nasz ród,
Nie damy pogrześć mowy, Polski my naród, polski ród,…”

Rota Marii Konopnickiej pierwszy raz została opublikowana ponad sto lat temu, tj. w 1908 roku. Powstała pod wpływem oburzenia prześladowaniami polskości w zaborze pruskim. Jako pieśń pierwszy raz wykonana 15 lipca 1910 roku.
Przez dziesięciolecia słowa Roty dla pokoleń Polaków stanowiły otuchę, nadzieję na wolną Ojczyznę, umocnienie polskości, znak więzi i patriotyzmu. Polacy śpiewali ją ze łzami w oczach i z nadzieją w sercu. Każdy Polak znał i rozumiał Rotę i chyba nikt, kto czuł się Polakiem nie odrzucał jej słów. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku Rota jednoczyła i budziła patriotyzm. Dzisiaj młodzi Polacy lepiej znają i śpiewają „Odę do radości” Fryderyka Schillera, z całym szacunkiem dla autora, ale nie naszą.
„O Radości, iskro bogów, kwiecie elizejskich pól…”
Może i przyjemniej śpiewać o radości niż o walce i zobowiązaniach względem Ojczyzny lub Narodu. Jednak wystarczy poczytać teksty z okresów niewoli, aby przypomnieć sobie, że bez wolnej Ojczyzny i radości jakoś nie za wiele. Nie wydaje mi się, że Unia Europejska jest lekiem na całe zło, i że zapewnia nam bezpieczeństwo na stałe. Nie pierwszy raz w historii realizowana jest idea zjednoczonej Europy i nie ma podstaw twierdzić, że tym razem się uda. Przez wieki zmienia się moda i środki komunikacji, instynkty i zachowania ludzkie pozostają bez zmian. Głodny i zmarznięty Europejczyk XXI wieku będzie zachowywał się tak samo jak głodny i zmarznięty Tatar pod Legnicą, czy żołnierz napoleoński pod Moskwą. Nie sądzę, że ktokolwiek jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo komukolwiek w dłuższym okresie czasu. Nie należy zapominać, że po pierwsze jesteśmy Polakami, dopiero potem Europejczykami. Za wcześnie chyba uznać, że narody się już nie liczą. Narody istnieją i co gorsza mają swoje interesy, niekoniecznie zbieżne z interesami innych. Pamiętajmy o tym, bo Niemcy, Francuzi czy Amerykanie pamiętają. Udowadniają to prowadzoną polityką, a Rosjanie nawet czynami, również zbrojnymi.
I dalej – „..iskro bogów…”- od wieków Polacy mieli jednego Boga. Co się takiego wydarzyło, że nagle potrzebujemy wielu bogów, nie wystarczy nam już jeden, nasz. No, a jakie znaczenie i powody do radości dla Polaków ma „ kwiat elizejskich pól” nie jestem w stanie pojąć.

Pamięta kto jeszcze słowa Mikołaja Reja?
            „A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.”       

mg

Newer posts »

© 2026 Mariusz Gazda

Theme by Anders NorenUp ↑