![]()
„Nie rzucim ziemi skąd nasz ród,
Nie damy pogrześć mowy, Polski my naród, polski ród,…”
Rota Marii Konopnickiej pierwszy raz została opublikowana ponad sto lat temu, tj. w 1908 roku. Powstała pod wpływem oburzenia prześladowaniami polskości w zaborze pruskim. Jako pieśń pierwszy raz wykonana 15 lipca 1910 roku.
Przez dziesięciolecia słowa Roty dla pokoleń Polaków stanowiły otuchę, nadzieję na wolną Ojczyznę, umocnienie polskości, znak więzi i patriotyzmu. Polacy śpiewali ją ze łzami w oczach i z nadzieją w sercu. Każdy Polak znał i rozumiał Rotę i chyba nikt, kto czuł się Polakiem nie odrzucał jej słów. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku Rota jednoczyła i budziła patriotyzm. Dzisiaj młodzi Polacy lepiej znają i śpiewają „Odę do radości” Fryderyka Schillera, z całym szacunkiem dla autora, ale nie naszą.
„O Radości, iskro bogów, kwiecie elizejskich pól…”
Może i przyjemniej śpiewać o radości niż o walce i zobowiązaniach względem Ojczyzny lub Narodu. Jednak wystarczy poczytać teksty z okresów niewoli, aby przypomnieć sobie, że bez wolnej Ojczyzny i radości jakoś nie za wiele. Nie wydaje mi się, że Unia Europejska jest lekiem na całe zło, i że zapewnia nam bezpieczeństwo na stałe. Nie pierwszy raz w historii realizowana jest idea zjednoczonej Europy i nie ma podstaw twierdzić, że tym razem się uda. Przez wieki zmienia się moda i środki komunikacji, instynkty i zachowania ludzkie pozostają bez zmian. Głodny i zmarznięty Europejczyk XXI wieku będzie zachowywał się tak samo jak głodny i zmarznięty Tatar pod Legnicą, czy żołnierz napoleoński pod Moskwą. Nie sądzę, że ktokolwiek jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwo komukolwiek w dłuższym okresie czasu. Nie należy zapominać, że po pierwsze jesteśmy Polakami, dopiero potem Europejczykami. Za wcześnie chyba uznać, że narody się już nie liczą. Narody istnieją i co gorsza mają swoje interesy, niekoniecznie zbieżne z interesami innych. Pamiętajmy o tym, bo Niemcy, Francuzi czy Amerykanie pamiętają. Udowadniają to prowadzoną polityką, a Rosjanie nawet czynami, również zbrojnymi.
I dalej – „..iskro bogów…”- od wieków Polacy mieli jednego Boga. Co się takiego wydarzyło, że nagle potrzebujemy wielu bogów, nie wystarczy nam już jeden, nasz. No, a jakie znaczenie i powody do radości dla Polaków ma „ kwiat elizejskich pól” nie jestem w stanie pojąć.
Pamięta kto jeszcze słowa Mikołaja Reja?
„A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.”
mg

Najnowsze komentarze